- Przykro mi... Ciężko powiedzieć, powodów mogło być wiele... jednak na pewno nic nie usprawiedliwia tego, co zrobili. - stwierdziłem. Po jej policzku spłynęła łza, wytarłem ją kciukiem. - Moja mama umarła kilka lat temu, ojciec od razu na jej miejsce wstawił swoją wieloletnią kochankę... od tamtego czasu moje życie zamieniło się w piekło. Koniecznie chcieli się mnie pozbyć, żeby na moje miejsce wszedł jej synalek. Pewnego dnia, podsłuchałem rozmowę strażników jak obmyślają plan jak mnie zabić. Wtedy uciekłem. - westchnąłem lekko.
Elise pociągnęła lekko nosem i spojrzała mi w oczy, zrobiłem to samo. Po chwili, przytuliła się do mnie a ja do niej.
***
Następne dni mijały monotonnie. Poza pomaganiem w rąbaniu drewna itp, oraz spędzania czasu z Elise nic się nie działo. Może to i dobrze? Wieczorem leżałem na łóżku w swoim pokoju gapiąc się w drewniany sufit, nagle do pokoju weszła cała zapłakana Elise. Spojrzała na mnie, zakryła usta dłonią. Chciała opaść na kolana jednak złapałem ją.
- Co się stało? Dlaczego płaczesz? - spytałem z przejęciem.
Eli?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz