Wszyscy byliśmy zszokowani nie miłą wizytą strażników. Jeden z nich był na prawde wkurzający, przystawiał się do mnie. Jeszcze chwila i bym go uderzyła, ale w tedy ktoś go odepchnął. Był to Aron. Widać, że się znali...po chwili chłopak wsiadł na swojego konia i pojechał. Za nim ruszyli strażnicy. Po jakimś czasie nastała cisza. Leen podbiegł do mnie i przytulił się.
- Nie bój się, już pojechali. -przytuliłam go.
***
Nabierałam właśnie wody do wiadra, kiedy usłyszałam, że ktoś nadjeżdża. Momentalnie odwróciłam się i zobaczyłam Arona.
- Och Aronie. -usłyszałam głos babki- martwilośmy się o Ciebie. -uniosła ręcę w jegk stronę.
Zszedł z konia i przytulił ją. Zbiegli się wszyscy, włącznie z moim bratem wokół niego. I chyba tylko ja nie przerwałam pracy, choć korciło mnie, aby też do noego podejść, ale zerkałam tylko co chwilę w jego stronę...
Aron?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz