Kiedy wróciłem, bunia od razu wciągnęła mnie do chaty. Wszystko przez krew na twarzy. Chciała mnie opatrzyć, jednak nie pozwoliłem jej. Sam to zrobiłem i przyłożyłem do oka woreczek z lodem. Niespodziewanie do chaty weszła Elise.
- O jezu, co się stało? - kucnęła przy mnie.
Położyła swoją dłoń na mojej i odsunęła woreczek z lodem od bolącego mnie miejsca. Widząc jednak podbite oko skrzywiła się lekko i ponownie ostrożnie go przyłożyła.
- Nie dogadaliśmy się... - mruknąłem.
Elise?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz